Pokazywanie postów oznaczonych etykietą część 2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą część 2. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2012

Imagine 1D "Live While We're Young" cz.2

***
   Razem z Michaelem weszliśmy do budynku stacji, gdzie zastała nas niezbyt miła polska rozmowa. Na szczęście Mikey nic z niej nie rozumiał, i z uśmiechem na swojej ślicznej twarzy podszedł w kierunku obcokrajowca. Zanim zdążył się obrócić w naszą stronę, zauważyłam dość nietypową rzecz:
przy zaledwie 10°C ten jeszcze obcy mi człowiek nie miał na sobie skarpetek.
   "Dziwne"- pomyślałam, ale uśmiechnęłam się, bo poczułam, jak mój mężczyzna objął mnie w talii.
-Hey, Louis, chciałbym ci kogoś przedstawić.
   Chłopak obrócił się, a mnie zamurowało. Wytrzeszczyłam oczy i dziwnym, a zarazem zdumionym głosem wydusiłam z siebie słowa:
-Louis...? Louis...Tomlinson???
-Annie???
Tak się ucieszyłam, że zapomniałam chwilowo o Michaelu i rzuciłam się w objęcia Louisa. Kiedy Lou już mnie puścił, obróciłam się w stronę Mikey'a i spostrzegłam jego dziwny wyraz twarzy. Powiedział do nas:
-Eeeeeeeeeee... To wy... Wy się znacie?
-Hahahahaha, pewnie!- Powiedziałam przez śmiech.-Ojejku, znamy się od piaskownicy, kurde, mój mały Loui...
- Och, jak się cieszę, że cię w końcu widzę!- Powiedział Louis melodyjnie. Kiedy Michael chwycił mnie za rękę mina Louisa zrzedła. Domyśliłam się,  co było powodem jego zawiedzenia, bo przecież to właśnie JA byłam jego najlepszą przyjaciółką od żłobka, aż do czasów liceum. Spędziliśmy razem wiele wspólnych chwil, nie dziwię mu się, przecież teraz widzi mnie w objęciach innego mężczyzny.
   Louis przerwał moją zadumę mówiąc:
-Co ty tak właściwie tutaj robisz?
-Heloł, ja tu mieszkam :) A przy okazji studiuję. Prędzej ja zapytałabym się ciebie, co tutaj robisz.
-No wiesz, przyjechałem odwiedzić stare śmieci, ale tak ogółem, to wracam z pracy.
-Serio? A gdzie pracujesz?
-Wszystko ci opowiem później.
   Przeczułam, że zanosi się na długą rozmowę, i że Mikey nie jest za bardzo zainteresowany, dlatego dałam mu mój plecak, a on poszedł do auta i... zasnął.
   Moja rozmowa z Louisem trwała bardzo długo. Przy okazji piliśmy herbatę i zajadaliśmy kanapki z serem. Wymieniliśmy się numerami telefonów i wszystkimi innymi danymi. Było już strasznie późno, więc zapytałam się Lou, czy ma gdzie spać:
-Tak, mam swój wóz.
-Ach, tak.... A jest w nim wygodnie? ;)
-Szczerze mówiąc, nie wiem. Nigdy nie sprawdzałem. :)
-To może chcesz spać z nami w aucie?
-Nie, Annie, naprawdę, nie trzeba.
-To poczekaj na mnie, pójdę cię odprowadzić, tylko kupię sobie tutaj szczoteczkę, pastę do zębów, mydło, waciki i płyn do demakijażu.
-Ok, jak chcesz- otrzymałam odpowiedź. Jedząc kanapki trochę nakruszyliśmy, więc poprosiłam obsługę stacji o jakąś szczotkę. Dostałam miotłę i wzięłam się do sprzątania, podczas gdy Loui łaził naokoło stacyjnego sklepu. Zanim zdążyłam posprzątać do końca, stanął przede mną z reklamówką z logo stacji w ręce. Wstałam, a Lou wręczył mi tę siatkę. Zajrzałam, a w niej zobaczyłam...
Wszystkie potrzebne mi rzeczy!
-Sorry, Lou, nie mogę- Wykonałam śmieszny gest, próbując oddać mu tę reklamówkę
-Potraktuj to jako prezent- Puścił mi oczko, co zupełnie mnie rozkleiło.
-Dziękuję.- Wtuliłam się w niego i poczułam niezwykłą miękkość jego swetra.
-Ależ nie ma za co...- Westchnął.

niedziela, 30 września 2012

Imagine One Direction "Forever Young" cz.2

                                                                              ***
-Ania!- krzyknęłam szturchając Anię w ramię. Moja przyjaciółka smacznie drzemała ułożona na lotniskowej ławeczce, a głowę oparła a swoją torbę podręczną. Aż przykro mi było ją budzić.
- Co się stało?
- Już 16! Za dwie godziny wylatujemy!
Poziom mojego podekscytowania w ciągu tych paru godzin wzrósł o przynajmniej 75 %!
- A gdzie twoja mama?- spytała Ania.
- W łazience. Poprawia to i owo.
- Dołączmy do niej. Zdrzemnęłam się i chyba nie wyglądam najlepiej?
Wybuchnęłyśmy śmiechem! Ania wyglądała komicznie! Swoje piękne, grube blond włosy przed wyjazdem z domu splotła w krótkiego kłosa. Teraz przypominało to co najmniej jak rozwiane pole! Włosy miała całe naelektryzowane od przytulania głowy o torbę. Poleciałyśmy do łazienki ciągnąc za sobą bagaże. 
-Dziewczynki, nie mam smug z podkładu?- zapytała moja mama.
- Nie, skądże, ciociu.- odpowiedziała Ania, która zdążyła już oporządzić swoją fryzurę.
Posmarowałam usta wiśniowym balsamem i wtarłam we włosy, trochę wody, żeby bardziej się kręciły. Wyszłyśmy z łazienki.
 Gdy z powrotem dotarłyśmy na halę moja mama zamówiła kawę. Nagle usłyszałam, jak dzwoni telefon. Odebrałam.
*rozmowa*
-Halo?
-Hej Sylwia!
(Ania podeszła do mnie dając mi znak, że też chce posłuchać rozmowy. Nachyliła się nad telefonem.)
-Cześć Jagoda!
-Wpadniesz dzisiaj do mnie? 
-Eeeee...
-Nie możesz?
-No raczej nie. Jestem właśnie na lotnisku.
-Słucham?
-Za 2 godziny wylatuję z Anią do Londynu.
-Jak to- do LONDYNU???!
-Tak, lecimy na koncert! ONE DIRECTION!...