sobota, 6 października 2012

"Forever Young" cz. 10

Ciągle stałam w objęciach Louisa, opowiedziałam mu, co tak naprawdę się stało. Chociaż praktycznie się nie znaliśmy- praktycznie, bo ja znałam go jedynie z kolorowych gazet i plakatów, a on mnie z kawiarni- wysłuchał mnie tak, jakbyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi i znali się od lat. Nic nie mówił, tylko ciągle mnie przytulał. W pewnej chwili popatrzył się na mnie, a potem na swój samochód.
- Wsiadaj!- spontanicznie powiedział Louis.
- Proszę?- zdziwiłam się.
- Wsiadaj do samochodu. Nie zostawię cię samej na ulicy, w środku Londynu, w środku nocy!- Louis uśmiechnął się do mnie.
Ucieszyłam się w duchu. Posłusznie wsiadłam do samochodu.
- Gdzie mnie zabierasz?- spytałam, gdyż zorientowałam się, że nie wiem, gdzie jedziemy.
- Musisz coś zjeść- Louis odwrócił głowę w moją stronę.
- Ale ja nie mam pieniędzy...
- Ale ja mam- Louis uśmiechnął się.- Tylko jest mały problem. Wszystkie restauracje są już pozamykane. Chyba że...
Zatrzymaliśmy się przy maleńkim barze z szyldem "Fish & Chips".
- Co powiesz na prawdziwą angielską kolację?- uśmiech nie schodził mu z twarzy. Wyszedł z samochodu, po czym otworzył mi drzwi.
Weszliśmy do baru i usiedliśmy przy stoliku. Louis pokazał młodej sprzedawczyni dwa palce, co miało pewnie oznaczać "Ryba z frytkami razy 2, poproszę!". Ja tylko siedziałam i patrzyłam na niego, nie mogłam uwierzyć, że właśnie siedzę z nim przy stoliku i najnormalniej w świecie rozmawiamy.
- Em... - zaczął Louis- Ciągle nie wiem, jak masz na imię.- zaśmiał się uroczo.
- Sylwia.- uśmiechnęłam się pierwszy raz od jakichś 8 godzin.
- Śliczne imię.- Louis popatrzył mi się w oczy. Poczułam się nieswojo, a jednocześnie cudownie.
- Dziękuję.
- Mówiłaś, że nie jesteś stąd. To skąd jesteś?
- Z Polski. Przyleciałam z przyjaciółką na 2 tygodnie. Głównie na wasz koncert...
Louis uśmiechnął się szeroko, a sprzedawczyni przyniosła nam rybę i frytki.
Po wyjściu z baru Louis nie chciał mi powiedzieć, gdzie zamierza mnie zabrać. Dopiero po 15 minutach dojechaliśmy pod pięciogwiazdkowy hotel. Lou posłał mi wesołe spojrzenie. Byłam mu bardzo wdzięczna, że tak mi pomaga, ale nie sądziłam, że zrobi dla mnie tak wiele. Pięciogwiazdkowy hotel?
- Nie mogę... - spuściłam głowę.
Louis podszedł do mnie i popatrzył mi w oczy.
- Możesz. Musisz! Musisz się przespać i przede wszystkim odpocząć. - przytulił mnie, a ja jakby nigdy nic oparłam głowę na jego ramieniu.
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc odparłam tylko:
- Dziękuję.
Weszliśmy do hotelu, Louis stanął przy recepcji.
- Poproszę dwa pokoje obok siebie na jedną noc ze śniadaniem- powiedział uprzejmie.
Recepcjonistka podała mu dwie karty otwierające drzwi. Louis wyciągnął z portfela 400 £ i podał recepcjonistce. Zaprowadził mnie do windy. Wjechaliśmy na drugie piętro, potem Louis podał mi moją kartę.
- Dobranoc- powiedział cicho.
- Dobranoc. - odpowiedziałam- I dziękuję za wszystko, co dla mnie robisz.
Otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju. Był przepiękny, w barwach złota i czerwieni. Wysokie łóżko pokryte było bordową narzutą ze złotymi frędzlami. Okna zasłonięte były ciężkimi firanami. Podłogę pokrywała beżowa wykładzina, a meble były zrobione z naprawdziwszego ciemnego drewna. Jeszcze nigdy nie byłam w tak ekskluzywnym hotelu!
Ściągnęłam buty i płaszcz, po czym z uśmiechem na twarzy położyłam się na łóżku. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie interesowało mnie to, kto to może być, ale w 99% to Louis. Tylko po co?
Otworzyłam drzwi. Przede mną stał Louis.  Zanim zdążyłam zapytać się o co chodzi Lou podszedł jeszcze bliżej, obją mnie i pocałował. Było cudownie, była to zdecydowanie najpiękniejsza chcwila w moim życiu. Jego usta były delikatne, lekko spierzchnięte. Po chwili czule go objęłam. Nagle Lou odsunął się ode mnie i wyraźnie zawstydzony wyjąkał:
- Przepraszam, jeśli byłem zbyt natarczywy. Pójdę już do pokoju...
- Czekaj!- krzyknęłam, a Lou odwrócił się- Nie musisz przepraszać!
Podbiegłam go niego i mocno przytuliłam. W tej chwili zapomniałam całkiem o tym, co stało się 9 godzin temu. Czułam się cudownie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz