wtorek, 2 października 2012

"Forever Young" część 6

Teraz byłam już pewna, że chcę powiedzieć Ani o wydarzeniu w Starbucksie. Był bardzo późny wieczór, około 23. Monika i Anthony już dawno spali, a ja byłam pewna, że moja przyjaciółka ma już zbyt mało energii, aby z nadmiaru wrażeń i emocji (które mogą się pojawić po tym, o czym zaraz zamierzałam jej powiedzieć) zaczęła piszczeć, skakać, czy krzyczeć. Postanowiłam jednak to sprawdzić.
- Ania! - "krzyknęłam" szeptem.
-Mhmmmm...
Jej odpowiedź oznaczała to, że już prawie śpi.
- Śpisz?- zapytałam, wolałam się upewnić.
- Nie. - z grymasem i tonem narzekania odpowiedziała Ania.
- Muszę ci o czymś powiedzieć.- zaczęłam.
- Nie mogłaś wcześniej?- Ania ciągle leżąc rzuciła we mnie małą poduszeczką.
- Nie było okazji... -skłamałam.
- No dobra. Mów.
- No więc... Pamiętasz, jak poszłam po kawę w Starbucksie?- ciągle nie byłam pewna, czy umiem to powiedzieć. Dalej byłam w szoku i nie byłam pewna, czy to naprawdę się wydarzyło.
- No, pamiętam.- odpowiedziała Ania.
- No i... Stałam w kolejce...- zaczęłam niepewnie.
- No i???
- No i prawie bym się wywaliła i...
- Interesujące!- wykrzyknęła Ania ironicznie- Mogę już iść spać?
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo jeszcze nie skończyłam.
Ania westchnęła.
- No to mów, bo śpiąca jestem.
- No i prawie bym się wywaliła, ale wiesz, kto mnie złapał?
- Nie znam wielu Londyńczyków! Nie wiem.
- Louis!!!- wykrzyknęłam pełna emocji.
- Aha... No to spoko... ZARAZ, CO?- moja przyjaciółka zerwała się jak oparzona.
- No naprawdę! Sama nie mogę w to uwierzyć!
- LOUIS TOMLINSON??? Z ONE DIRECTION???!- Ania była roztrzęsiona.
Za chwilę zapaliło się światło. Ania siedziała na łóżku z otwartymi ustami.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? A w ogóle, dlaczego nie zrobiłaś zdjęcia? Albo nie wzięłaś autografu? Albo mnie nie zawołałaś? Zmarnowałaś okazję!
- A wyobrażasz sobie, jakbym krzyknęła: "Hej, Ania! Chodź tu! Louis tu jest!"? Zbiegło by się pełno fanek i tym bardziej nie zapłaciłby za naszą kawę...
- Co powiedziałaś? - przerwała mi Ania.
- No bo... Jak Louis zobaczył jak bardzo zaniemówiłam, zapłacił za naszą kawę! :).
- Czyli... PIŁAM KAWĘ, ZA KTÓRĄ ZAPŁACIŁ LOUIS TOMLINSON?
- Haha, tak.- zaśmiałam się- Dobranoc.- Ziewnęłam i położyłam głowę na poduszce, po czym zamknęłam oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz