Nie mogłam się zdecydować! Pocztówki były naprawdę cudowne! Śliczne zdjęcia Big Bena, widok na London Eye, czy panorama Londynu nocą! Jednak wśród tych ostatnich znalazłam wręcz oszałamiającą kartkę. Sięgnęłam do torebki, aby wyciągnąć portfel. Jednak coś mnie zaniepokoiło. Nie mogłam go znaleźć. Wyciągnęłam wszystkie rzeczy, a portfela ani śladu! Jednak byłam pewna, że wzięłam go z domu- płaciłam już dzisiaj za buty! Dopiero po chwili zorientowałam się, że zostałam okradziona! Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. To miał być najpiękniejszy wyjazd w moim życiu, a zaczyna się od kradzieży ponad 200 funtów?! Byłam w szoku. Mimowolnie odwróciłam głowę w prawo i zobaczyłam złodzieja, który uciekał z moim portfelem po drugiej stronie ulicy! Odłożyłam szybko i byle jak pocztówkę na swoje miejsce i rzuciłam się pędem za przestępcą. Goniłam go, co chwilę krzycząc: "Hey! Give me my wallet! I will call on the police!". Dziwiłam się, że przechodnie nie zwracają na mnie uwagi. Z każdą minutą biegu miałam coraz mniej sił, brakowało mi powietrza, a bół kolan stawał się coraz silniejszy. Pot spływał mi z czoła, a łzy z policzków powoli skapywały mi na kurtkę. Mój oddech stawał się coraz szybszy, zaczęłam powoli tracić tempo. Myślałam, że zemdleję. Biegłam za porywaczem już jakieś 10 minut, a świat zaczął wirować mi przed oczami. Upadłam na bruk na kolana. Czułam, jak mocno i szybko bije mi serce. Do tego zorientowałam się, że nie mam pojęcia gdzie jestem! Nie pamiętałam drogi powrotnej, gdyż byłam skupiona tylko na gonieniu złodzieja. Nie byłam już na Oxford Street. Nie widziałam nawet tabliczki z nazwą ulicy, na której się znajdowałam. Nie byłam też w stanie wrócić do Ani, która na pewno nie mogła mnie znaleźć! A złodziej po prostu uciekł z moimi pieniędzmi i polską kartą kredytową. Na szczęście miałam przy sobie telefon. Szybko wyciągnęłam go z kieszeni kurtki. Pech chciał, że wczoraj go nie naładowałam, a bateria była na wyczerpaniu! Miałam nadzieję, że zdążę jeszcze zadzwonić do Ani. Udało się, pojawił się sygnał, jednak moja przyjaciółka nie odbierała! Przypomniałam sobie, że Ania nie wzięła telefonu z domu, a do Moniki numeru nie miałam. Załamałam się! Stałam na środku deptaka całkiem sama. Nie wiedziałam jak wrócić na Oxford Street, a w kieszeni miałam jedynie 30 pensów. Nawet na taksówkę nie wystarczy. Mogłam się pocieszyć jedynie tym, że w torebce miałam butelkę wody i pudełeczko miętówek. Usiadłam na ławce i zalałam się łzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz