***
Taksówkarz bezpiecznie dowiózł mnie na miejsce. Domek, w którym miałam mieszkać nie był duży, ale bez problemu pomieściłaby w nim się 6-cio osobowa rodzina. Od zewnątrz miał białe ściany, niżej pokryty był odsłoniętą cegłą. Miał orzechowe, szerokie drzwi i był 1-piętrowy.
Byłam pewna, że klucze, które dostałam od rektora mam spakowane gdzieś do walizki. I nie myliłam się. Trzy klucze na breloku przetrwały podróż w najmniejszej przedniej kieszonce. Szybko otworzyłam moje nowe tymczasowe mieszkanie, żeby iść już wreszcie spać. Z trudem "dopełzłam" do dużej, nowoczesnej sypialni i jakby nigdy nic, zwaliłam się na łóżko i od razu zasnęłam
***
Obudził mnie telefon Nawet nie miałam siły, popatrzeć, kto dzwoni:
-Halo?
-Halo?
-No hej Annie! Jak tam podróż? Jesteś już w domu?
-Hej... Ale... Z kim rozmawiam?
-Annie, co z tobą...? Tu Lou... :)
-A, sorry. Wiesz... Spałam. Dopiero co wróciłam z lotniska i od razu zasnęłam.
-Czyli twój samolot się spóźnił?
-Nie, nie! Wszystko było na czas!
-A, sorry. Wiesz... Spałam. Dopiero co wróciłam z lotniska i od razu zasnęłam.
-Czyli twój samolot się spóźnił?
-Nie, nie! Wszystko było na czas!
-No to... Wylądowałaś na Heathrow?
-Tak...? Czemu pytasz?
-Hahaha- Louis zaśmiał się- Ty wiesz, że już jest 10 rano, prawda?
-CO!?
-No tak! Myślałem, że już nie śpisz...
-O Boże... Taka byłam zmęczona, że spałam aż do teraz, a gdybyś mnie nie obudził, spałabym jeszcze dłużej. Dzięki ;)
-Annie...-Powiedział szeptem- Cholernie za tobą tęsknię, proszę, spotkajmy się...
-Annie...-Powiedział szeptem- Cholernie za tobą tęsknię, proszę, spotkajmy się...
-Louis... Mam do ciebie sprawę.-Bałam się spytać go o ten zespół, bo sama nie wierzyłam, że on naprawdę może być super gwiazdą. Od dziecka miał piękny głos, którym zachwycała się moja mama. Zawsze mówiła coś w stylu: "Aniu, posłuchaj, jak ten Louis pięknie śpiewa! Ach, cudownie!"
-Tak? Jaką sprawę?
-Mam pomysł. Przyjedź około południa pod London Eye. Musimy pogadać.
-O której?
-O której?
-O 12.
-Dobrze... Będę, obiecuję.
-Świetnie! No, to do zobaczenia.
-Pa, będę tęsknił..
-No, hej...
Powlokłam się do łazienki- już trochę przebudzona- ale nadal śpiąca. Wzięłam prysznic i poszłam na uczelnię. Dali mi rozkład zajęć. Lekcje miałam tylko 3 razy w tygodniu- w poniedziałek, wtorek i środę. Zaczynałam o 8:00, a kończyłam o 14:00. Czyli od czwartku do niedzieli miałam weekend. Super! Powiedzieli mi też, że zaczynam od następnego tygodnia.
Nareszcie się normalnie wyśpię!
Nareszcie się normalnie wyśpię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz