-Ania!- krzyknęłam szturchając Anię w ramię. Moja przyjaciółka smacznie drzemała ułożona na lotniskowej ławeczce, a głowę oparła a swoją torbę podręczną. Aż przykro mi było ją budzić.
- Co się stało?
- Już 16! Za dwie godziny wylatujemy!
Poziom mojego podekscytowania w ciągu tych paru godzin wzrósł o przynajmniej 75 %!
- A gdzie twoja mama?- spytała Ania.
- W łazience. Poprawia to i owo.
- Dołączmy do niej. Zdrzemnęłam się i chyba nie wyglądam najlepiej?
Wybuchnęłyśmy śmiechem! Ania wyglądała komicznie! Swoje piękne, grube blond włosy przed wyjazdem z domu splotła w krótkiego kłosa. Teraz przypominało to co najmniej jak rozwiane pole! Włosy miała całe naelektryzowane od przytulania głowy o torbę. Poleciałyśmy do łazienki ciągnąc za sobą bagaże.
-Dziewczynki, nie mam smug z podkładu?- zapytała moja mama.
- Nie, skądże, ciociu.- odpowiedziała Ania, która zdążyła już oporządzić swoją fryzurę.
Posmarowałam usta wiśniowym balsamem i wtarłam we włosy, trochę wody, żeby bardziej się kręciły. Wyszłyśmy z łazienki.
Gdy z powrotem dotarłyśmy na halę moja mama zamówiła kawę. Nagle usłyszałam, jak dzwoni telefon. Odebrałam.
*rozmowa*
-Halo?
-Hej Sylwia!
(Ania podeszła do mnie dając mi znak, że też chce posłuchać rozmowy. Nachyliła się nad telefonem.)
-Cześć Jagoda!
-Wpadniesz dzisiaj do mnie?
-Eeeee...
-Nie możesz?
-No raczej nie. Jestem właśnie na lotnisku.
-Słucham?
-Za 2 godziny wylatuję z Anią do Londynu.
-Jak to- do LONDYNU???!
-Tak, lecimy na koncert! ONE DIRECTION!...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz