-No, cześć kochana, do zobaczenia wieczorem.- Odezwał się głos w słuchawce telefonu.
Był to mój narzeczony, miał na imię Michael, pochodził ze Stanów. Znaliśmy się grubo ponad 5 lat. Zazwyczaj rozmawiałam z nim po angielsku, po polsku umiał bardzo niewiele.
Tydzień temu wyjechał do pracy, więc zadzwonił do mnie i poinformował , że przyjedzie do mojego domu, żeby nareszcie się ze mną spotkać i odpocząć od monotonnej codzienności. Niesamowicie się ucieszyłam, bo za każdym razem kiedy wyjeżdżał, było mi nudno. Zostawałam w domu sama, tylko z moim psem, Serwusem, który skłonny był tylko do zabawy. Było około godziny 13, a ja cały czas chodziłam w piżamie. "Dość już tego!"- pomyślałam i w podskokach pognałam do łazienki wziąć zimny, orzeźwiający prysznic. Potem wsiadłam na komputer i tak jakoś minął mi cały dzień. Tak około godziny 19:30, kiedy robiło się już ciemno, zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam "Michael is calling", więc bez większego zastanowienia odebrałam i radosnym głosem powiedziałam:
-Halo?
-Hej Ania, mam 2 wiadomości. Dobrą i złą.
-Tak?
-Więc, ta dobra jest taka, że jestem już w mieście...
-To świetnie!
-A zła jest taka, że był jakiś straszny wypadek samochodowy, skończyło mi się paliwo i nie mam przy sobie ani grosza.
-I...? A może powiesz mi, gdzie jesteś?
- Jestem przy stacji benzynowej. Tej przy wylotowej.
-To genialnie!!! Kup paliwo i wpadaj!
-Ale za co, jak nie mam kasy?
-Och, faktycznie. Zapomniałam.
-Posłuchaj, skarbie. Myślę, że dam sobie jakoś radę. Prześpię tę noc na parkingu obok stacji. Wydaje mi się, że w bagażniku mam jakieś picie i ze 2 batony. Nie martw się, przeżyję ;)
-Mikey- powiedziałam do niego pieszczotliwie- kocham cię.
-Annie-odmienił moje imię po angielsku- Ja ciebie też.
-Dobranoc.
-Papa, kochana.
Rozłączyłam się i zaczęłam długo rozmyślać nad tym, co teraz będzie. Nie może być tak, że ja sobie śpię w wygodnym łóżku, w ciepłym domku, a on marznie na fotelu w aucie. Nie, stanowcze nie!
Ubrałam się szybko w jakieś cieplejsze ubrania, wygodne buty i wzięłam trochę kasy do portfela. Wsiadłam na rower i pojechałam w stronę stacji. Na plecach miałam plecak wypchany ciepłą herbatą w termosie, trochę kanapek z żółtym serem i koc-tak na wszelki wypadek. Po godzinie drogi, wreszcie dotarłam na stację, ujrzałam Lange Rovera Michaela, ale jego samego nie zastałam. Odstawiłam rower i poszłam na poszukiwania. Było mi ciężko, bo nie miałam latarki, więc drogę oświetlałam sobie telefonem. Nie mogłam znaleźć mojego narzeczonego, więc zadzwoniłam do niego:
-Hej, gdzie jesteś?
-No na stacji, mówiłem ci.
-No tak, ale ja przyjechałam do ciebie rowerem, a cię tu nie ma?
- Jak to? Jesteś tutaj?
W tym momencie zobaczyłam Michaela wychodzącego z budynku stacji. Że też nie przyszło mi do głowy poszukać w środku! Ale nie ważne, najważniejsze, że znów jesteśmy razem. Pocałował mnie w policzek i zaczął opowiadać:
-Wiesz, że nie za dobrze mówię po polsku...
-No...?
- Na początku trochę bałem się wejść do środka i zdobyć kilka informacji, ale w końcu odważyłem się. I powiedziałem coś w stylu:
-"Ktoś pomagać ja?"
Wybuchnęłam śmiechem, bo byłam zauroczona znajomością języka Polskiego przez mojego przyszłego męża. On uśmiechnął się szeroko i celowo szturchnął mnie łokciem.
-No, kontynuuj.
-Więc... Powiedziałem to polskie zdanie i podszedł do mnie jakiś facet. Okazało się, że jest Anglikiem i też wraca do domu z pracy! Co z zbieg okoliczności, prawda!?
-Serio? To fajnie!
-Chodź przedstawię ci go.
niedziela, 30 września 2012
Imagine One Direction "Forever Young" cz.2
***
-Ania!- krzyknęłam szturchając Anię w ramię. Moja przyjaciółka smacznie drzemała ułożona na lotniskowej ławeczce, a głowę oparła a swoją torbę podręczną. Aż przykro mi było ją budzić.
- Co się stało?
- Już 16! Za dwie godziny wylatujemy!
Poziom mojego podekscytowania w ciągu tych paru godzin wzrósł o przynajmniej 75 %!
- A gdzie twoja mama?- spytała Ania.
- W łazience. Poprawia to i owo.
- Dołączmy do niej. Zdrzemnęłam się i chyba nie wyglądam najlepiej?
Wybuchnęłyśmy śmiechem! Ania wyglądała komicznie! Swoje piękne, grube blond włosy przed wyjazdem z domu splotła w krótkiego kłosa. Teraz przypominało to co najmniej jak rozwiane pole! Włosy miała całe naelektryzowane od przytulania głowy o torbę. Poleciałyśmy do łazienki ciągnąc za sobą bagaże.
-Dziewczynki, nie mam smug z podkładu?- zapytała moja mama.
- Nie, skądże, ciociu.- odpowiedziała Ania, która zdążyła już oporządzić swoją fryzurę.
Posmarowałam usta wiśniowym balsamem i wtarłam we włosy, trochę wody, żeby bardziej się kręciły. Wyszłyśmy z łazienki.
Gdy z powrotem dotarłyśmy na halę moja mama zamówiła kawę. Nagle usłyszałam, jak dzwoni telefon. Odebrałam.
*rozmowa*
-Halo?
-Hej Sylwia!
(Ania podeszła do mnie dając mi znak, że też chce posłuchać rozmowy. Nachyliła się nad telefonem.)
-Cześć Jagoda!
-Wpadniesz dzisiaj do mnie?
-Eeeee...
-Nie możesz?
-No raczej nie. Jestem właśnie na lotnisku.
-Słucham?
-Za 2 godziny wylatuję z Anią do Londynu.
-Jak to- do LONDYNU???!
-Tak, lecimy na koncert! ONE DIRECTION!...
Hejka :)
Cześć wszystkim Directionerom!
Jestem Ania, mam 13 lat, jestem fanką Michaela Jacksona, ale ostatnio jedna dziewczyna (współautorka tego bloga, którą jeszcze poznacie) wciągnęła mnie w 1D-FAZZĘ- tak to sobie nazywamy :>
One Direction poznałam niedawno, bo dopiero w maju. Oczywiście, wcześniej coś obiło mi się o uszy, ale nie zwracałam na to większej uwagi. 1D było wszędzie. Na bestach, kwejku, fejsie, twitterze, w TV, nawet moje koleżanki jarały się "What makes you beautiful". (Przyznam się wam, że nigdy nie słyszałam tej piosenki w radiu :P)
Przyjechałam do koleżanki na majówkę, a ona powiedziała, że pokaże mi, która piosenka się jej podoba. Jak zwykle, z charakterystycznym dla siebie optymizmem odpowiedziałam, że chętnie posłucham, a ona puściła mi znaną skądś piosenkę. Nie znałam ani tytułu, ani wykonawcy, ale czułam się tak, jakbym słyszała ją po raz 1655135168262687.
Nie wytrzymałam i spytałam:
-Ola, powiedz mi, kto to śpiewa?
Ola, jako wielka miłośniczka koni i wszystkiego co z nimi związane nie za bardzo interesowała się karierą muzyczną przeróżnych zespołów, dlatego na moje pytanie odpowiedziała:
- Jakiś tam "Dizajrekszon".
-Yyyy, chyba raczej One Direction- odparłam, nie będąc do końca pewna tego, co powiedziałam.
-Tak, chyba tak. Fajna nuta, nie?
-Nooo, wiesz? Znam ją, ale nie wiem skąd... :)
-Pewnie Sylwia ci puszczała...
-Może...Kto wie?
Po powrocie do domu wsiadłam na laptopa, odebrałam spamy zrobione przez moich kochanych znajomych i wreszcie wpisałam w wyszukiwarkę YouTube te słowa:
One Direction
Podłączyłam słuchawki, poczekałam, aż filmik mi się załaduje, kliknęłam "Play" i... Przez 3 minuty i 27 sekund siedziałam nieruchomo przed ekranem monitora i gapiłam się w te piękne twarze, ciała i oczywiście krajobrazy ;)
Tak, czy tak, jarałam się Jacksonem (z resztą nadal się jaram), a One Direction zawsze było jakoś z boku. Jako przyjaciółka Directionerki miałam zaliczone wszystkie ich teledyski, koncert na DVD, wszystkie videodiary...
Ale teraz wszystko się zmieniło. Od kiedy 1D wydali swój singiel z teledyskiem "Live While We're Young", stałam się Directionerką. [z czego ucieszyła się Sylwia]
Razem z nią będziemy tu pisać imaginy właśnie o One Direction. Chociaż jest ich już pełno, postaramy się, żeby nasze były wyjątkowe. Prosto z serca, prawdziwe, nieudawane, pisane z myślą o chłopakach.
Dziękuję, za to, że jesteście, pamiętajcie o trzymaniu się razem bez względu na wszystko.
Pozdrawiam was wszystkie :D
Jestem Ania, mam 13 lat, jestem fanką Michaela Jacksona, ale ostatnio jedna dziewczyna (współautorka tego bloga, którą jeszcze poznacie) wciągnęła mnie w 1D-FAZZĘ- tak to sobie nazywamy :>
One Direction poznałam niedawno, bo dopiero w maju. Oczywiście, wcześniej coś obiło mi się o uszy, ale nie zwracałam na to większej uwagi. 1D było wszędzie. Na bestach, kwejku, fejsie, twitterze, w TV, nawet moje koleżanki jarały się "What makes you beautiful". (Przyznam się wam, że nigdy nie słyszałam tej piosenki w radiu :P)
Przyjechałam do koleżanki na majówkę, a ona powiedziała, że pokaże mi, która piosenka się jej podoba. Jak zwykle, z charakterystycznym dla siebie optymizmem odpowiedziałam, że chętnie posłucham, a ona puściła mi znaną skądś piosenkę. Nie znałam ani tytułu, ani wykonawcy, ale czułam się tak, jakbym słyszała ją po raz 1655135168262687.
Nie wytrzymałam i spytałam:
-Ola, powiedz mi, kto to śpiewa?
Ola, jako wielka miłośniczka koni i wszystkiego co z nimi związane nie za bardzo interesowała się karierą muzyczną przeróżnych zespołów, dlatego na moje pytanie odpowiedziała:
- Jakiś tam "Dizajrekszon".
-Yyyy, chyba raczej One Direction- odparłam, nie będąc do końca pewna tego, co powiedziałam.
-Tak, chyba tak. Fajna nuta, nie?
-Nooo, wiesz? Znam ją, ale nie wiem skąd... :)
-Pewnie Sylwia ci puszczała...
-Może...Kto wie?
Po powrocie do domu wsiadłam na laptopa, odebrałam spamy zrobione przez moich kochanych znajomych i wreszcie wpisałam w wyszukiwarkę YouTube te słowa:
One Direction
Podłączyłam słuchawki, poczekałam, aż filmik mi się załaduje, kliknęłam "Play" i... Przez 3 minuty i 27 sekund siedziałam nieruchomo przed ekranem monitora i gapiłam się w te piękne twarze, ciała i oczywiście krajobrazy ;)
Tak, czy tak, jarałam się Jacksonem (z resztą nadal się jaram), a One Direction zawsze było jakoś z boku. Jako przyjaciółka Directionerki miałam zaliczone wszystkie ich teledyski, koncert na DVD, wszystkie videodiary...
Ale teraz wszystko się zmieniło. Od kiedy 1D wydali swój singiel z teledyskiem "Live While We're Young", stałam się Directionerką. [z czego ucieszyła się Sylwia]
Razem z nią będziemy tu pisać imaginy właśnie o One Direction. Chociaż jest ich już pełno, postaramy się, żeby nasze były wyjątkowe. Prosto z serca, prawdziwe, nieudawane, pisane z myślą o chłopakach.
Dziękuję, za to, że jesteście, pamiętajcie o trzymaniu się razem bez względu na wszystko.
Pozdrawiam was wszystkie :D
Imagine One Direction: "Forever Young" cz.1
- Pieniądze masz?- Po raz 34 zapytała się moja mama.
- Tak, jestem przekonana.
-Ja bym nie była taka pewna! Lotnisko to istny raj dla kieszonkowców!
- Oj mamo!-Zaczęło mnie to już wkurzać. No ale wiem, martwi się o mnie.
- No proszę cię, sprawdź!
Po raz 34 wyciągnęłam portfel. Pieniądze były. Co do funta.
- Widzisz? Wszystko na swoim miejscu.- Po raz 34 uspokoiłam moją mamę.
- No dobrze, już dobrze... A ty Aniu? Wszystko w porządku?
- Tak, jak najbardziej ciociu. Walizka jest, podręczny też... Plecak na plecach... W gotowości!- Ania uśmiechnęła się do mojej mamy po raz 34.
- Dobrze. Zaraz pójdziemy odprawić bagaże. Macie ochotę się czegoś napić? Aha, Aniu, masz wymienione pieniądze?- zapytała z troską moja mama.
- Tak. Mam 300 funtów.- Potwierdziła moja przyjaciółka.
Byłam bardzo szczęśliwa! Od zawsze marzyłam, żeby polecieć do Londynu, a kiedy wręcz zakochałam się w One Direction, jeszcze bardziej chciałam odwiedzić to miasto. No i cóż! Nadarzyła się okazja! Razem z Anią (właśnie z moją najlepszą przyjaciółką chciałam odbyć największą przygodę swojego życia) znalazłyśmy świetną ofertę jakiś tanich linii lotniczych, okazało się, że kuzynka Ani przyjmie nas za darmo, a ferie to doskonały czas, żeby znaleźć się w Londynie. Ale dla nas najbardziej liczyło się to, że mamy bilety na pierwszy koncert One Direction z trasy koncertowej Take Me Home! Miejsca, jak miejsca, te lepsze to tylko dla bogaczy, ale i tak nie były najgorsze! Na samą myśl o tym, że już jutro będę w Londynie, miałam motyle w brzuchu, a serce waliło mi jak po dziesięciogodzinnym wf-ie. Uwielbiałam to uczucie.
Usiadłyśmy w kafejce na lotnisku i zamówiłyśmy herbatę i croissanty. Wyjechałyśmy z domu o 4 rano, więc wypadało zjeść jakieś śniadanie. Wylot miał nastąpić o 18.00, a była dopiero 8! No niestety, takie właśnie są polskie lotniska. Czeka się dłużej, niż się leci. Po śniadaniu podeszłyśmy z Anią do kiosku i nakupowałyśmy gazet na podróż i pobyt w Anglii. Zajęłyśmy miejsca w przytulnej salce, gdzie pasażerowie czekali na odprawę. Było wcześnie, więc kręciło się tu mało osób, jednak moja mama znowu zapytała (po raz 35):
- Pieniądze masz?
Pokiwałam głową.
- A wszystkie walizki są?
Znów przytaknęłam.
- A telefon? Sprawdź uważnie, bo nie po to kupowałam ci Iphone'a, żebyś od razu go zgubiła. Pilnuj telefonu i pieniędzy jak oka w głowie! A i pilnuj zegarka!
Popatrzyłam na pozłacany zegarek, na cały złoty nie było mnie stać. No to raczej!
- Zegarka też pilnuj!- zaczęła znowu moja mama- Złodzieje często nabierają się na sztuczne! Jeszcze ci go ukradną!
Obróciłam oczami, a Ania zaśmiała się pod nosem.
Wyjęłam iPhone'a z cekinowego plecaka, aby sprawdzić co się dzieje na Facebook'u i Twitterze. Wszędzie wrzało: "Już za tydzień pierwszy koncert One Direction z nowej trasy koncertowej!", "Czym zaskoczą nas chłopcy z 1D w nowej trasie?" itp. itd... Ania pochyliła się nade mną, żeby poczytać.
- Ej, Sylwia, napisz, że właśnie czekamy na wylot do Londynu!- Ania uśmiechnęła się szeroko.
- Nie mogę uwierzyć, że już jutro tam będziemy!- wzięłam głęboki oddech i westchnęłam.
- Wyobrażasz to sobie? Siedzimy w rzędzie 57, oni śpiewają, patrzymy na ich seksowne ciała... To będzie cudowne!- Ania głośno się zaśmiała, a ja zaraz po niej. Nie mogłyśmy się doczekać...
- Tak, jestem przekonana.
-Ja bym nie była taka pewna! Lotnisko to istny raj dla kieszonkowców!
- Oj mamo!-Zaczęło mnie to już wkurzać. No ale wiem, martwi się o mnie.
- No proszę cię, sprawdź!
Po raz 34 wyciągnęłam portfel. Pieniądze były. Co do funta.
- Widzisz? Wszystko na swoim miejscu.- Po raz 34 uspokoiłam moją mamę.
- No dobrze, już dobrze... A ty Aniu? Wszystko w porządku?
- Tak, jak najbardziej ciociu. Walizka jest, podręczny też... Plecak na plecach... W gotowości!- Ania uśmiechnęła się do mojej mamy po raz 34.
- Dobrze. Zaraz pójdziemy odprawić bagaże. Macie ochotę się czegoś napić? Aha, Aniu, masz wymienione pieniądze?- zapytała z troską moja mama.
- Tak. Mam 300 funtów.- Potwierdziła moja przyjaciółka.
Byłam bardzo szczęśliwa! Od zawsze marzyłam, żeby polecieć do Londynu, a kiedy wręcz zakochałam się w One Direction, jeszcze bardziej chciałam odwiedzić to miasto. No i cóż! Nadarzyła się okazja! Razem z Anią (właśnie z moją najlepszą przyjaciółką chciałam odbyć największą przygodę swojego życia) znalazłyśmy świetną ofertę jakiś tanich linii lotniczych, okazało się, że kuzynka Ani przyjmie nas za darmo, a ferie to doskonały czas, żeby znaleźć się w Londynie. Ale dla nas najbardziej liczyło się to, że mamy bilety na pierwszy koncert One Direction z trasy koncertowej Take Me Home! Miejsca, jak miejsca, te lepsze to tylko dla bogaczy, ale i tak nie były najgorsze! Na samą myśl o tym, że już jutro będę w Londynie, miałam motyle w brzuchu, a serce waliło mi jak po dziesięciogodzinnym wf-ie. Uwielbiałam to uczucie.
Usiadłyśmy w kafejce na lotnisku i zamówiłyśmy herbatę i croissanty. Wyjechałyśmy z domu o 4 rano, więc wypadało zjeść jakieś śniadanie. Wylot miał nastąpić o 18.00, a była dopiero 8! No niestety, takie właśnie są polskie lotniska. Czeka się dłużej, niż się leci. Po śniadaniu podeszłyśmy z Anią do kiosku i nakupowałyśmy gazet na podróż i pobyt w Anglii. Zajęłyśmy miejsca w przytulnej salce, gdzie pasażerowie czekali na odprawę. Było wcześnie, więc kręciło się tu mało osób, jednak moja mama znowu zapytała (po raz 35):
- Pieniądze masz?
Pokiwałam głową.
- A wszystkie walizki są?
Znów przytaknęłam.
- A telefon? Sprawdź uważnie, bo nie po to kupowałam ci Iphone'a, żebyś od razu go zgubiła. Pilnuj telefonu i pieniędzy jak oka w głowie! A i pilnuj zegarka!
Popatrzyłam na pozłacany zegarek, na cały złoty nie było mnie stać. No to raczej!
- Zegarka też pilnuj!- zaczęła znowu moja mama- Złodzieje często nabierają się na sztuczne! Jeszcze ci go ukradną!
Obróciłam oczami, a Ania zaśmiała się pod nosem.
Wyjęłam iPhone'a z cekinowego plecaka, aby sprawdzić co się dzieje na Facebook'u i Twitterze. Wszędzie wrzało: "Już za tydzień pierwszy koncert One Direction z nowej trasy koncertowej!", "Czym zaskoczą nas chłopcy z 1D w nowej trasie?" itp. itd... Ania pochyliła się nade mną, żeby poczytać.
- Ej, Sylwia, napisz, że właśnie czekamy na wylot do Londynu!- Ania uśmiechnęła się szeroko.
- Nie mogę uwierzyć, że już jutro tam będziemy!- wzięłam głęboki oddech i westchnęłam.
- Wyobrażasz to sobie? Siedzimy w rzędzie 57, oni śpiewają, patrzymy na ich seksowne ciała... To będzie cudowne!- Ania głośno się zaśmiała, a ja zaraz po niej. Nie mogłyśmy się doczekać...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)